piątek, 20 lutego 2015

Od Djablo do Rayana (C.D)

Spojrzałem dokadnie na psa. Był czarnym psem. Niewiększy odemnie, ale i nie większy. Jego oczy były szpiczaste. Sierść mjał grubą. Ja natomiast krutk, prawie brak. Na moim grzbiecie było pare blizn. Pies je dostrzegł.
- To po walkach - spytał. Co prawda nie wszystkie były po walkach.
- Tak od walk - powiedziałem.

< Rayan>

Od Rayana do Djablo

Chodząc po jednych terenach sfory wpadłem niechcący na jakiegoś psa. Dobrze wiedzieć że sfora się rozkręca tylko teraz, trzeba go przeprosić.
- Przepraszam, zagapiłem się. - powiedziałem i podałem mu łapę by pomóc mu wstać.
Samiec przyjął moją pomoc. Otrzepał się z brudu i się przedstawił.
- Djablo jestem, a ty?
- Rayan. - mrugnąłem.

<Djablo?>

Kolejny pies, Djablo!

Szkoła walki się rozpadła. Psy wszędzie odeszły, a ja nie wiedziałem gdzie jest teraz siedziba. Dostałem tylko cynka, że została przeniesiono. będę musiał ją znaleść. Zacząłem biec. Mijały dni. Polowania, i pot. Minoł rok, ale nic. Spotkałem Nale, jedną ze szpiedzek.
- Nala, co się stało - spytałem.
- Nasza siedziba się rozpadła. Nie powiedzieli ci.
- Słyszałem, że przenieśli.
- Okłamali cie - powiedziała.
Spojrzałem za siebie. Trzeba zacząć inne życie. Pobiegłem w las. Mijały, dni tygodnie i miesiące i wtedy natrafiłem na suczkę. Mijała sforę no więc dołączyłem i tam zostałem, ale narazie nikt niewie kim byłem. Wiedzą tylko o walkach.

http://fc02.deviantart.net/fs70/f/2012/057/8/a/gracie_by_kateindeed-d4r44wt.jpg

Od Rayana do Navedy (C.D)

Ucieszyłem się na widok suczki. Była bardzo wyjątkowa, nigdy nie widziałem tak pięknej sierści jak jej przypisano. Od razu postanowiłem do niej zagadać, przed pierwszymi słowami lekko się ukłoniłem na znak szacunku.
- Witam alfę. - uśmiechnąłem się podnosząc.

<Naveda?>

Nowy członek, Rayan!

http://fc08.deviantart.net/fs71/f/2013/314/3/8/riksunrimmi_ja_mutalenkki_533_by_blackmaster111-d6tph4j.jpgUrodziłem się w schronisku, gdy miałem 2 lata zaadoptowała mnie starsza pani. Byłem jej stróżem, ochroniarzem. Bardzo lubiłem tę fuchę, bardzo do mnie pasowała. Deszczowego dnia, dowiedziałem się że moja właścicielka zmarła. Nie mogłem się pozbierać po jej śmierci, czekałem na nią w domu mając nadzieje że to są kłamstwa i oszczerstwa, jednak to była prawda. Niedługo po śmierci właścicielki wprowadzili się nowi ich synek miał uczulenie na psy, a gdy mnie tam zobaczyli wyrzucili od razu. Hm... jakby oni znaleźli się na moim miejscu. Jakbym to ja ich wyrzucił z ich własnego domu lecz i tak nie mógłbym tam zostać. Za wiele wspomnień wiążę się z tym domem. Uciekłem więc, szedłem więc swoimi drogami aż natrafiłem do sfory do której postanowiłem dołączyć.



Od Navedy

Dziś był słoneczny dzień w sforze.Słońce świeciło i wiaterek chłodny wiał.Postanowiłam pójść do kawiarenki się przejść.Nale ujrzałam znaną mi twarz.Był to Rayan.Pies,który jako pierwszy dołączył do mojej sfory.Wyglądało na to,że pies coś szuka.Postanowiła podbiec do niego i się przywitać.Pies uśmiechnął się na mój widok. ~Rayan~